Call of Duty: Modern Warfare III – recenzja gry

26

Nowy rok, nowe Call of Duty. Tym razem Modern Warfare III, czyli kolejna część tak ciepło przyjętego rebootu. Czy trzyma poziom?

Poniższa recenzja dotyczy jedynie kampanii dla jednego gracza, reszta recenzji i końcowa ocena pojawią się 10 listopada w dniu premiery.

Opowieść z Call of Duty: Modern Warfare III nie miała przed sobą łatwego zadania. Najpierw dostaliśmy genialną, dla mnie osobiście najlepszą w historii serii, kampanię przy okazji rebootu w 2019 roku. Potem pojawiła się wciąż całkiem niezła kontynuacja, która ma zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Do tego trzeba też dodać fakt, że sama oryginalna trylogia była w większości naprawdę dobra i pozostawiła po sobie dziedzictwo w postaci znakomitych gier, do których dalej przyjemnie się wraca, a także wiele momentów, którym do dziś ciężko dorównać, a co dopiero je przebić, jak choćby niesławne „No Russian”. Z nową trylogią Activsion było na naprawdę stabilnym kursie do stworzenia czegoś, co zostanie zapamiętane na lata i wyznaczy nowy trend dla tej marki w kwestii nie tylko rozgrywki, ale i fabularnej narracji. No i niejako im się to udało, w nowej trylogii Modern Warfare udało im się bowiem zawrzeć, pod względem kampanii, zarówno najlepszą, jak i najgorszą grę w historii cyklu.

I nie jest to żadna hiperbola. Tryb dla jednego gracza w najnowszej odsłonie jest po prostu tak zły, że zaczynam z sentymentem i sympatią patrzeć na Call of Duty: Vanguard, a nie są to słowa, które spodziewałem się kiedyś napisać. Co jest złe? Fabuła? Zmiany w mechanice? Długość gry? Odpowiedź brzmi: tak. Zacznijmy od długości. Całą kampanię skończymy w mniej niż 4 godziny nawet na wyższych poziomach trudności, a dodatkowo należy pamiętać, że spokojnie 1/5, jak nie więcej, z tych 3-4 godzin to przerywniki filmowe. I to może by nie było takie złe, gdyby one też nie zaliczyły sromotnego spadku jakości. Nie mówię tu oczywiście o grafice, a o scenariuszu. Sama historia jest nie dość, że po prostu płytka, niebędąca w stanie wywołać właściwie żadnych emocji, nawet śmierciami ważnych postaci, to jeszcze zwyczajnie głupia. Graves, który przeżywa i wraca do łask (co wiemy już z sezonu w MWII, ale nadal jest to głupie), czy Makarov, który jest cieniem tego złoczyńcy, jakim był w oryginalnej trylogii. Prawie całkowicie też tu brak jakiegokolwiek napięcia czy poczucia skali zagrożenia. Prawie, gdyż są trzy sekwencje, każda po może 2-3 minuty, kiedy rzeczywiście czuć presję.

Więcej od autora
1 z 168

Odbiorowi całości nie pomaga również fakt, że połowa misji kampanii to nowy model tak zwanej otwartej walki. Reklamowany jako niespotykana dotychczas swoboda wyboru i nowy otwarty świat. W rzeczywistości to chyba najbardziej leniwa zapchajdziura, jaką widziałem w wykonaniu twórców serii. To ni mniej, ni więcej, jak zrzucanie gracza na nieco większą, otwartą mapę, po której biega, zbierając sprzęt i wykonując zadania żywcem wyjęte z trybu Warzone (jestem pewny, że mapy też w większości są wycinkami z tego trybu), a dodatkowo robi to przy absolutnie minimalnej narracji. Dodano też kretyńskie i absolutnie zbędne mechaniki, takie jak kamizelki kuloodporne, a nawet skrzynki z bronią i loadouty na wypadek, gdyby ktoś, jakimś cudem, chciał powtarzać te misje jeszcze raz, z innym wyposażeniem. Podejrzewam, że była to próba stworzenia przez twórców elementu powtarzalności, który sprawi, że gracze będą wracać do tych misji, próbować nowego podejścia, swobody, ale nie widzę zbyt dużych szans, żeby to wypaliło. Jak ktoś ma ochotę pograć w Warzone, to pogra w Warzone, a nie to… coś. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez ten rodzaj misji kampania straciła bardzo mocno swój element epickości i kinowości właśnie przez nowy sposób narracji, a raczej jego brak. Są oczywiście jeszcze misje klasyczne, które starają się dodać tę akcję i emocje, ale one z kolei mają, jak już wspomniałem, po prostu denną fabułę i zerowy klimat.

Podsumowując, kampania w Modern Warfare III jest po prostu zła, w mojej opinii najgorsza w całej historii marki. Nie ma tego jak osłodzić, nie ma co owijać w bawełnę. Mam nadzieję, że Activision odkupi się nieco multiplayerem, bo na razie bardzo źle to wygląda.

Źródło: naekranie
Komentarz